sobota, 25 stycznia 2014


Wielka Sowa. Bronimy się rękami i nogami przed zniewoleniem pracowniczym.  Coś tam chodzimy, nawet się wspinamy, wdychamy świeżości nieświeżości tego świata i ja tęsknie za pojechaniem gdzieś daleko....szukamy więc tych krain obok...... póki jest mi dane jedynie myśleć o tym, PRÓBUJE być szczęśliwa i nie grzeszyć w biały dzień. Uczę się niczego nie chcieć, za niczym nie tęsknic, godzić się z tym co w danym momencie mam a czego nie..i już. Spałabym lepiej.















środa, 23 października 2013

kraina winnic, rozmarynu, oliwek, lawendy, platanów...

Jest coś takiego w podróżowaniu po Europie, że odczuwasz znudzenie - mimo, ze wszystko inaczej pachnie to podobnie wygląda....

Bardzo to były leniwe 3 tygodnie, mam wrażenie, że już nigdy nie zdecydujemy się na tego typu urlop...jednak..
Pochłanialiśmy książki, celebrowaliśmy wspólne posiłki, jeździliśmy gdzie się da, by zobaczyć jak najwięcej, spacerowaliśmy wieczorami...spędzaliśmy czas z rodzicami i z tego cieszę się najbardziej...
Teraz już w Polsce ogarniamy, trudno w tym kraju nie tęsknić za kolejną lepszą, łatwiejszą, nową przestrzenią...znów marzę o Mongolii.....













 




piątek, 18 października 2013

charakterystyczny motyw danego miejsca na ziemi...


Kydryński w swojej książce "Muzyka moich ulic" pisze, o zdjęciach które tam robił... że stara się fotografować, to czego nie znajdzie nigdzie indziej, w żadnych przewodnikach, książkach podróżniczych, broszurach informacyjnych i to wcale nie chodzi o ich wyjątkowość, a o intymność fotografii. W każdym miejscu kupuje widokówkę z najbardziej charakterystycznym motywem danego miejsca i to mu wystarczy by zapamiętać...rozumiem to, bo mało Prowansji w tej mojej Prowansji...uświadomiłam sobie przeglądając skany..