czwartek, 28 lutego 2013
sobota, 23 lutego 2013
piątek, 15 lutego 2013
desert storm..
Coś jeszcze wybrałam z moich ulubionych wspomnień z Mongolii.. Byliśmy wtedy już jedną noga w Polsce, z pustymi kieszeniami, już trochę zmęczeni pojechaliśmy na ostatnią wycieczkę za Ułan Bator..celem podróży był Park Narodowy Gorchi Tereldż w którym wiało turystyczną nudą...z racji tego, szybko zboczylismy z trasy i trafiliśmy do pustego miasta Nalajch, gdzie dopadła nas pustynna burza...wyjęłam z dna torby aparat!
wtorek, 15 stycznia 2013
around us..
Nie wiem, czy wcześniej, zanim wzięłam aparat do rąk byłam tak uważna..bardzo dobrze, że fotografia pomaga nam intensywniej patrzeć na wszystko i zatrzymywać się na dłuższą chwilę, w miejscach, na pozór mało interesujacych, które są gdzieś tam i teraz wiem, że zasługują na moja uwagę. Gdy wyjeżdzamy, bardzo dużo chodzimy, nigdy wcześniej nie pokonywałam pieszo aż tylu kilometrów:-) i czasem nie ważne jakie to zdjęcie będzie technicznie, ważne że je zrobiłam i teraz mogę na nie patrzeć.
W weekend pojechaliśmy za miasto i udawaliśmy, że zima to też przyjazna pora roku...
środa, 9 stycznia 2013
Wspominałam już o sadzie, na obrzeżach marokańskiej wioski. Spędziliśmy tam pół dnia obchodząc go wzdłuż i wszerz, oglądając wspaniałości tego przemyślanego nieładu. Co jakiś czas mijaliśmy pracujących na swoich kawałkach ziemi mężczyzn..Na pierwszy rzut oka było to całkowicie dzikie miejsce, a jednak dojrzeć można było wydzielone alejki
zasadzone rośliny, wijące się sznury podlewające teren, stare studnie, niezwykłe kwitnące bananowce.
Subskrybuj:
Posty (Atom)










































