środa, 21 listopada 2012

W trakcie robieniu zdjęć w podróży miałam zamysł, że będę je wrzucać na bloga chronologicznie.. i będę to robić gł dla samej siebie, żeby odświeżać pamięć, zachować porządek wspomnień, umieć komuś o tych zdjeciach opowiadać. Oczywiście wszystko zrobiłam nie tak, ponieważ w żaden sposób nie oznaczyłam moich filmów, robiłam zdjęcia jak szalona, po czym wrzucałam zrobioną kliszę do jednego worka. Dzieki Krisowi mogłam chociaż pisać w trakcie, odnosząc sie do konkretnych obrazów. Skanowałam filmy bardzo długo - do dzisiaj, nie tylko dlatego, ze było ich naprawde duzo, ale gł dlatego, że stety niestety ( już tego nie oceniam) w większości kliszach podnosiłam iso, a więc wywołanie trochę mnie kosztowało. Mimo tego jednak, że zdjęcia są wymieszane i czasem brak im spójności ratują moją pamieć o tamtym czasie. Coraz częściej mam wrażenie, że za mało doceniam to, co tam widziałam, czego dotknęłam i to jakie to było wtedy intensywne.


Chengdu.










 

komleks światynny Wenshou








Wysypisko śmieci na przedmieściach Ruili

poniedziałek, 8 października 2012

 
 
 
 





szkoda, że nie stanowią jakiejś całości, albo ja jej nie widzę.. miało tak być...ale nie udało mi się opowiedzieć historii, o której wtedy myślałam...są wieć pojedyncze..i tak na nie patrzę..

czwartek, 4 października 2012




 
 
 
"It's a great relief to realize that you are free, you do not have any appointment" M.K.

poniedziałek, 1 października 2012

blisko...







 
Pojechaliśmy w weekend za miasto i trafiliśmy do wsi Zawonia, spotkalismy tam Pana, który stał przy drodze, obok swojego traktora, a w dłoni trzymał piekne, zdrowe kanie. Postanowiłam zrobić jemu i tym okazom zdjecie. Ucieszył się bardzo i podarował nam grzyby. Niedzielna kolacja była niczego sobie:-)



 
 
 

poniedziałek, 24 września 2012

Family..











 Obiecałam sobie, że te zdjęcia będą znowu żywe, chcę je pokazywać, przypominać mojej rodzinie o ich istnieniu. Mają w sobie magię, i przypominają mi, że trzeba robić zdjęcia!

niedziela, 16 września 2012

landscape..










Nie podpisywałam swoich filmów i raczej mało świadoma byłam tego, że większość zdjęć to Mongolia, a byliśmy tam najkrócej. Pamiętam ten czas, kiery trzymałam aparat w dłoni i  trzęsły mi sie ręce...