niedziela, 26 sierpnia 2012
sobota, 11 sierpnia 2012
piątek, 27 lipca 2012
niedziela, 15 lipca 2012
Mur chiński...
Pekin. Czekałam wtedy na Krisa i nasze wizy. Bardzo zmęczona, spragniona już bezludnej Mongolii. W torbie miałam oszukane tajskie danie dla Niego, kupione w chińskiej, marnej knajpce. Siedziałam przed dziurą w murze, za którą widziałam podupadłe domostwa, spracowanych ludzi, jakby ukrywających się przed niszczącą zwykłego śmiertelnika siłą tego miasta. Mur okrywały reklamy bogatych osiedli, proszków do prania, drogich kosmetyków.
Subskrybuj:
Posty (Atom)



























