niedziela, 29 września 2013

Merindol. Prowansja. Francja.




Miałam mało czasu, by od razu nauczyć się tu powoli oddychać. Po wyjściu z samochodu zniewolił mnie zapach ziół: rozmarynu głównie..
Przed naszym domem rośnie drzewo laurowe, tuz za nami sad oliwny.. czuję spokój, powietrze jest lekkie i wilgotne.
Czytam Papuszę, która inspiruje mnie do jeszcze głębszej analizy zmysłów: "....śpiewać nauczył mnie wiatr, ruczaje płakać. A jak lipy kwitły, to aż mnie zatykało, tak miód było czuć. W górach też cudnie. Jechaliśmy potokiem, pienił się, skakał, chodził po kamieniach, w deszczu groźniał, rozlewał się, wszystkich nas potopić chciał. Cyganka zejszła z wozu na droge i tańczyła...."

Ugotowałam zupę z soczewicy.. zioła zerwaliśmy z górach, liść laurowy z drzewka, kolendra została jeszcze z Maroka.
Wstajemy wcześnie.

Instax. zdjecie zrobione rano, widok z naszego okna, reszta zdjęć jak wywołam filmy.





 

piątek, 9 sierpnia 2013

chill Klecina


Lato w mieście i to niezwykle upalne wiąże się u mnie z ciągłymi próbami łączenia pracy, potrzeby korzystania ze słońca, wyjątkowo kiepskiego znoszenia wysokich temperatur a jednak ciągłego poczucia, że szkoda tego lata i trzeba korzystać...więc próbuję... chowam się w klimatyzowanych knajpach osiedlowych i próbuje pracować, lub robię to w domu zasłaniając okna i robiąc przeciągi, które i tak nie pomagają, jemy prosto, sezonowo, znikamy wieczorami tam, gdzie mniej miejsko, a bardziej sielsko...próbujemy miejskiego chilloutu jak tylko się da,
ja chcę jedynie odpocząć gdzieś daleko i mogę od nowa!









 

niedziela, 23 czerwca 2013

czyjeś wspomnienia z wakacji...


Targ staroci i wygrzebana czarno-biała klisza. 
Kiedy zerknęłam na jeszcze niezeskanowany film, wiedziałam, ze zdjęcia będą wyjątkowe. Myślę nad ich historią, komu ją skradłam, kiedy zostały wykonane, czemu znalazły się w przypadkowych rękach...