czwartek, 3 stycznia 2013


Myślę sobie czasem, czy nie trace na jakosci podróżowania uciekając usilnie od touristic places, łażąc pół dnia po opuszczonym sadzie na tyłach marokańskiej wioski, czy po wyschnietym jeziorze..Nie mam ochoty na zdjęcie z małpą na łańcuchu na osławionym placu Djemaa El Fna, który dla mnie przybrał forme raczej nie do zaakceptowania, nie jestem zainteresowana zwiedzaniem okolicy z perspektywy grzbietu wielbłąda i smuci mnie ciągły wzrost hoteli w miejscach, które jeszcze niedawno były zupełnie dzikie..czy to oby normalne z mojej strony..
















 

poniedziałek, 31 grudnia 2012

ukryte..



Trudno w Maroku robić zdjecia. Jeśli szukasz miejsc jeszcze nie do końca zepsutych turystycznym spędem to musisz się dobrze rozgladać i zatrzymywać w miejscach gdzie na pierwszy rzut oka nic nie ma. I wtedy czujesz się dobrze, i wtedy ogarnia Cię poczucie prawdziwego muzułmańskiego świata, gdzieś na północy Afryki.
 
 





 
 

środa, 21 listopada 2012

W trakcie robieniu zdjęć w podróży miałam zamysł, że będę je wrzucać na bloga chronologicznie.. i będę to robić gł dla samej siebie, żeby odświeżać pamięć, zachować porządek wspomnień, umieć komuś o tych zdjeciach opowiadać. Oczywiście wszystko zrobiłam nie tak, ponieważ w żaden sposób nie oznaczyłam moich filmów, robiłam zdjęcia jak szalona, po czym wrzucałam zrobioną kliszę do jednego worka. Dzieki Krisowi mogłam chociaż pisać w trakcie, odnosząc sie do konkretnych obrazów. Skanowałam filmy bardzo długo - do dzisiaj, nie tylko dlatego, ze było ich naprawde duzo, ale gł dlatego, że stety niestety ( już tego nie oceniam) w większości kliszach podnosiłam iso, a więc wywołanie trochę mnie kosztowało. Mimo tego jednak, że zdjęcia są wymieszane i czasem brak im spójności ratują moją pamieć o tamtym czasie. Coraz częściej mam wrażenie, że za mało doceniam to, co tam widziałam, czego dotknęłam i to jakie to było wtedy intensywne.


Chengdu.










 

komleks światynny Wenshou








Wysypisko śmieci na przedmieściach Ruili

poniedziałek, 8 października 2012

 
 
 
 





szkoda, że nie stanowią jakiejś całości, albo ja jej nie widzę.. miało tak być...ale nie udało mi się opowiedzieć historii, o której wtedy myślałam...są wieć pojedyncze..i tak na nie patrzę..

czwartek, 4 października 2012




 
 
 
"It's a great relief to realize that you are free, you do not have any appointment" M.K.

poniedziałek, 1 października 2012

blisko...







 
Pojechaliśmy w weekend za miasto i trafiliśmy do wsi Zawonia, spotkalismy tam Pana, który stał przy drodze, obok swojego traktora, a w dłoni trzymał piekne, zdrowe kanie. Postanowiłam zrobić jemu i tym okazom zdjecie. Ucieszył się bardzo i podarował nam grzyby. Niedzielna kolacja była niczego sobie:-)