W Chinach bardzo dużo chodziłam. Często trafiałam na place budowy, które były miejscem pracy ale i miejscem do spania, jedzenia, spędzania wolnego czasu.
Czas, kiedy nie byłam jeszcze świadoma wyjątkowości miejsca, kiedy miałam jeszcze w głowie niepotrzebne rzeczy, zabrane ze sobą z domu, obciążające głowę..
Jest czasem tak podczas pieknej podróży, że coś chce Cie ominąć..
Zniknęła perspektywa czasu: Obraz stał się wielowymiarowy, i co rusz padało inne światło...
wtorek, 29 maja 2012
niedziela, 27 maja 2012
Dali. Jezioro Erhani
"...Mimo to żyliśmy w ciągłym strachu. Lęk podchodził czasem do gardła goryczą jak sok żołądkowy. Wciąż jednak zwyciężał nawyk życia z godziny na godzinę..." czytam Noc w Lizbonie..str. 201